Category Archives: Uncategorized

wykonawca

, człowiek jest najważniejszy,,albo ktoś jest uczciwy albo nie, i dotyczy to zarówno wykonawcy jak i inwestora.Ja nie miałam umowy z żadnym wykonawcą,miałam natomiast kosztorys szczegółowy mojej budowy sporzadzony przez właściciela firmy która stawiała nam dom i jak pojawila się pewna usterka z winy wykonawcy to bez proszenia i bez placania zostala naprawiona,do dzisiaj pozdrawiamy się na ulicy,zawsze się pyta jak się mieszka a chłopak od wykończeniówki został naszym dobrym znajomym i etatowym wykonawcą rodziny i znajomych.  Brzmi to jak by był oficjalny cennik profesjonalistów i obniżenie ceny o 5% powoduje degradację do ligi partaczy. Na podstawie branży IT, w której pracuję, widzę, że programista, który zarabia 20% mniej od średniej stawki wcale nie musi być gorszy od tych, którzy się cenią.Dodam jeszcze,że wszystkich wykonawców zamawialiśmy z dużym wyprzedzeniem,bo nie mają wolnych terminów i są raczej drożsi niż tańszy,ale my również mamy firmę i tani nie jesteśmy i rozumiemy że za dobrze wykonaną pracę idzie dobre wynagrodzenie  Szczerze gratuluję, że wszystko skończyło się dobrze, ale… czy poleciłabyś komukolwiek budowę domu bez zawarcia umowy? Jakie miałaś zabezpieczenia? Czy skończył pracę w terminie? Napisałaś, że wykonawca bez proszenia i bez płacenia naprawił usterkę… a co, jeżeli jednak by chciał pieniądze lub odmówiłby poprawki? Cieszę się, że nawiązałaś współpracę z rzetelnym wykonawcą, ale równie dobrze mogłaś trafić na zupełnie kogoś innego.

Ja nie potrafi znaleźć paru h dla nowego klienta, to ma problem z organizacją czasu pracy.

Ja umówiłem się z  pomiary wentylacji   czterema potencjalnymi wykonawcami, każdy przyjechał do mnie. Ten, którego wybrałem też po pracy u mnie odwiedzał kolejnych inwestorów.
I miał na tyle dobrych ludzi, że pracowali porządnie zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy patrzył im na ręce.

Advertisements

oczekiwania

Prawda (jeżeli mówimy o SSO). Chociaż słyszałem o przypadku, kiedy taki wykonawca miał nieoczekiwane okienko, bo mu się inwestor wycofał z inwestycji. Ale ogólnie racja – do SSO i tak zresztą trzeba wybierać ekipę bardzo wcześnie.  Ja budowałem się jako jeden z pierwszych w mojej okolicy więc nie bardzo miałem kogo spytać, ale dzięki temu rzeczywiście można nawiązać kontakt z dobrym wykonawcą.
Co do telefonów – właśnie o to chodzi, że są “fachowcy”, którzy nie mają nikogo, kto mógłby ich pochwalić W ten sposób odkryłem, że jedna z ekip chciała u mnie wykonać prace, którą do tej pory wykonywali… raz w życiu. A gadkę mieli niezłą, oj niezłą. A co do opinii internetowych to cóż – trzeba zachować zdrowy rozsądek.
W każdym razie dopiero połączenie wszystkich rzeczy (rozmowa z wykonawcą, sprawdzenie opinii, referencje, gotowość do podpisania umowy itd.) sprawi, że podwyższymy szansę na współpracę z odpowiednią osobą lub firmą.  z jednej strony OCZEKIWANIA zamawiającego, z drugiej RZETELNOŚĆ pracy wykonawcy w ustalonej lub wynegocjowanej wcześniej kwocie.
… i tu zaczynają się przypadki dobrej, ale też niekiedy złej współpracy Zamawiający / Wykonawca co wynika np. z niezrozumienia CELU, nieokreślonego lub nie uszczegółowionego ZAKRESU, możliwej zmiany OCZEKIWAŃ ( zazwyczaj zamawiającego ), w skrajnych przypadkach braku RZETELNOŚCI wykonawcy ( i tak się zdarza ), który rozminął się mocno z ZAKRESEM i WYCENĄ , itp
– co do niskich wycen “profesjonalistów” – wg mnie albo ktoś jest profesjonalistą, zawodowcem i się ceni, albo nim nie jest, wówczas wszystko jest możliwe. Osobiście nie znam przypadków hobbistycznie wykonywanej pracy zawodowej.
– “rażąco niska cena” – wymaga podwójnego / potrójnego / … “prześwietlenia” wykonawcy.
– czytając udrażnianie kanalizacji  dochodzę do wniosku, że o ile CEL i OCZEKIWANIA są w miarę czytelne i określone, to z ZAKRESEM ( jego określeniem po stronie Wykonawcy, ale też Zleceniodawcy ) i tym samym KOSZTAMI bywa różnie, natomiast RZETELNOŚĆ stanowi cechę osobową danego wykonawcy, na co nikt nie ma wpływu. Albo ktoś jest uczciwy, albo nim nie jest.

wykonaca

Z mojego doświadczenia (jestem przedsiębiorcą) wynika rzeczywiście, że najczęściej za niską ceną idzie niska jakość. Ja jednak przedstawiłem odwrotny tok myślenia – jeżeli wykonane przez wykonawce prace są w porządku, a klienci są zadowoleni, to niska cena o niczym nie świadczy. Miałem kilka przypadków nawiązania współpracy z profesjonalistą, który miał niskie ceny z uwagi na sytuację (np. pilnie potrzebował pieniędzy) czy różne czynniki (czas pracy u mnie pokrywał się idealnie z “okienkiem” między zleceniami. Dodatkowo to, że dany wykonawca zaoferował mi niską cenę, nie oznacza, że to są jego normalne ceny. No i na końcu są też profesjonaliści, którzy chyba nie znają swojej wartości i niepotrzebnie dają niskie ceny. Są tacy. Nieliczni – ale są. Jeżeli więc wszystko jest ok, sprawdziliśmy wykonawcę jak mogliśmy najlepiej, a w dodatku wykonawca zgodzi się podpisać z nami umowę, da gwarancję itp. to odrzucenie go tylko z uwagi na niską cenę jest moim zdaniem nierozsądne.

jak wykonawca przyjeżdża na spotkanie. Bo to znaczy, że albo w tym czasie nie dogląda ludzi na robocie, albo nie ma roboty.
Do “mojego” wykonawcy SSO jeździliśmy my – tam, gdzie akurat budował. I to dla mnie podstawowa cecha dobrego wykonawcy, że ciągle trzyma rękę na pulsie. Ostatni przykład – wylewanie stropu. Na koniec czterech ludzi śmiga po stropie – a szef nie wypuszcza z ręki łaty wibracyjnej. Na dole dwóch kierowców (jeden gruchy, drugi pompogruchy) złości się, że nie pośle dwóch ludzi na dół, gdzie do wylania jeszcze czekają tarasy.
Że dobry szef zatrudnia ludzi na tyle kumatych, że nie musi doglądać? To czemu ci ludzie nie pójdą na swoje, skoro tacy kumaci?

I dla mnie istotny wyznacznik to termin, kiedy może zacząć (przynajmniej co do wykonawcy SSO, którego robota trwa co najmniej dwa miesiące). Jak ma termin na za tydzień czy za miesiąc, to jakoś słabe wzięcie ma. Na “mojego” trzeba czekać ok. roku.
Co do numerów telefonów, to IMO nie ma sensu pytać. Jak poda – to wiadomo że do takich, co będą chwalić. Opinie internetowe w dzisiejszych czasach są równie miarodajne co reklamy w TV. IMO warto poszukać wykonawcy co ma poro dzieł w okolicy. A jak takiego znaleźć? Zapukać do w miarę nowych domów w okolicy i zapytać, kto budował i czy zadowoleni. “Nasz” budował dom poprzednim właścicielom działki (nie wykończony, bo im plany się zmieniły – ale oglądaliśmy, bo też był na sprzedaż), budował za płotem (dosłownie) z dwóch stron. I jak go sąsiedzi zobaczyli u nas, to z uśmiechem i wyciągniętą ręką przybiegali, a nie z siekierami. Generalnie wiele domów w bliższej i dalszej okolicy.

Jeżeli jednak cena jest “rażąco” niska, wręcz niepokojąco niska to warto spytać o to wykonawcę wprost – może źle zrozumiał zakres obowiązków albo rzeczywiście jest coś na rzeczy?

umowa

Postanowiłem podzielić się moim doświadczeniem. Zauważyłem, że niewiele osób wie, w jaki sposób należy współpracować z wykonawcami i w jaki sposób uniknąć niepotrzebnego stresu podczas budowy. Nawet nznalazłem tylko kilka wątków, które dotyczą tego aspektu budowy. Znalazłem za to bardzo dużo wątków, w których się narzeka na wykonawców… Moim zdaniem większości problemów z nierzetelnymi wykonawcami można po prostu uniknąć, czy to poprzez odpowiedni dobór wykonawcy, spisanie odpowiedniej umowy czy też kontrolę prac.
Budowa domu to wielka inwestycja. Dlatego chciałbym przekazać kilka wskazówek osobom, które nie miały do czynienia z organizacją tak dużych przedsięwzięć. Chciałbym także uczulić na to, że wśród mnóstwa rzetelnych wykonawców są osoby i firmy, które nigdy nie powinny się brać za budowlankę, są także oszuści i kłamcy…

Chcę opisać kolejne elementy budowy, tzn. od sposobu, w jaki należy wybrać wykonawcę i ograniczyć ryzyko nawiązania współpracy z kimś niekompetentnym, po negocjacje. Chcę opisać kwestie związane z umowami i wskazać, jakie elementy powinna zawierać. Tak – zawsze musi być podpisana umowa z wykonawcą i nie wyobrażam sobie, że może być inaczej. Niestety sporo inwestorów zupełnie pomija ten punkt, a w takim przypadku znajdujemy się na łasce wykonawcy… I potem wykonawca przychodzi tydzień później niż to było umówione, albo prace wykonuje w ślamazarnym tempie (a wystarczy określić kary umowne za każdy dzień opóźnienia).

Moim zdaniem wybór odpowiedniego wykonawcy jest najważniejszym wyborem, którego dokonujemy podczas budowy domu. Dobry wykonawca to skarb, zły wykonawca spowoduje, że będziemy cały czas zestresowani Dobry wykonawca skończy pracę w terminie, zły – zrobi swoją klimatyzacja Warszawa robotę jako-tako, po terminie i być może nawet trzeba będzie po nim poprawiać (stracony czas i pieniądze). Niestety mam takie odczucia, że niektórzy więcej czasu spędzają nad wyborem płytek do łazienki, niż nad wyborem glazurnika… Moje rady:

– W przypadku małych prac (np. wykończeniowych) warto spotkać się z co najmniej 3 wstępnie wybranymi wykonawcami. W przypadku „dużych” prac (np. stan surowy otwarty, dach) – z co najmniej 5. Nie warto iść na skróty i brać pierwszej lepszej oferty. Nawet wzięcie ekipy z polecenia jest błędem, jeżeli jej dobrze nie sprawdzimy (o tym za chwilę). Podczas spotkania warto spytać o to, w jaki sposób będzie przebiegała dana praca, jakie są terminy, gwarancje itd. Zobacz, który wykonawca cię do siebie przekonuje – myślę, że przy takiej wstępnej selekcji warto zaufać intuicji. Dla mnie nawet istotne jest to, czy wykonawca przyjechał na spotkanie punktualnie – jeżeli się znacznie spóźnił i o tym mnie wcześniej nie poinformował, to źle to rzutuje na przyszłą współpracę. Punktualność świadczy o szacunku. Tak samo dobrze świadczy o wykonawcy, jeżeli będzie odpowiadał konkretnie na wszystkie pytania. Spotkałem się nie raz z wykonawcami, którzy potrafili odpowiedzieć: „A co Pana to ciekawi” albo „Pracujemy na rynku już tyle lat, przecież chyba wiemy jak to się robi, po co Pan dopytuje” i – niestety – bardzo często się okazywało, że nie byli to fachowcy (łagodnie mówiąc).

– Poproś o referencje. Poproś o dwa numery telefonów do zadowolonych klientów. Porozmawiaj z nimi, dowiedz się, jak przebiegała współpraca. Jeżeli wykonawca nie chce dać numerów („bo nie”) to zapewne po prostu nie ma klientów, którzy byliby z niego zadowoleni. Jednak jeżeli nie chce ci dać numerów telefonów bo uważa, że nie powinien dawać numerów telefonów obcej osobie, to poproś go, aby zadzwonił do swoich klientów z prośbą o przekazanie numeru. Zadowolony klient nie będzie miał nic przeciwko.

– Obejrzyj prace. Przejedź się do tych klientów albo zobacz wykonane prace w innym miejscu. Upewnij się, że spełniają twoje oczekiwania. Nawet, jeżeli ekipa jest z polecenia, to nie ograniczaj się tylko do obejrzenia prac u osoby, która tę ekipę poleciła, ale u jeszcze jednej. Upewnisz się, że wykonawca przedstawia sobą stały, wysoki poziom. Poza tym z tymi poleceniami różnie bywa – może po prostu ktoś, kto poleca daną ekipę, ma mniejsze wymagania od twoich?

– Sprawdź wykonawcę w Internecie. Wpisz imię i nazwisko albo nazwę firmy. Jeżeli wyskoczyło za dużo informacji dotyczących czegoś innego to dodaj zawód, który wykonuje lub słowo „opinia” (np. Sławomir Zając murarz opinia). Nic nie znalazłeś? Wpisz numer telefonu – najpierw bez żadnych spacji i myślników, a potem w innym formacie, np. xxx-xxx-xx.

– Cena. Nie odrzucaj najdroższych ofert, ale też nie myśl, że niska cena świadczy o niskiej jakości. Jeżeli wykonawca cię do ciebie przekonuje, jego klienci go chwalą, wykonane przez niego prace są na zadowalającym poziomie to cena nie powinna wpływać na decyzję.

To proste rzeczy, ale mało inwestorów prosi o referencje i ogląda poprzednie prace. Wiem to nie tylko z historii moich znajomych, ale po prosto większość rzetelnych wykonawców, z którymi rozmawiałem, było szczerze zdziwionych moimi prośbami. Niestety to, że inwestorzy jakoś tak niestarannie wybierają wykonawców, spowodowało, że sporo na rynku jest partaczy/oszustów, którzy mają gadane, wzbudzają zaufanie i potrafią do siebie przekonać inwestora. Dlatego warto słuchać intuicjitylko przy pierwszej, wstępnej selekcji wykonawców, a potem opierać się na twardych dowodach – referencjach od klientów i wykonanych pracach.
A aby odpowiednio zadbać o swoje interesy należy podpisać umowę.

Chcę pokazać, że nie warto się podczas budowy spieszyć (można przez to stracić wiele nerwów i pieniędzy) oraz wskazać, w jaki sposób kontrolować wykonawcę i sprawdzać jakość wykonanych prac.
I uczulić, żeby nie płacić wykonawcy, dopóki nie będziemy w 100% zadowoleni z wykonanej pracy

budynek

nie ma czegoś takiego jak technologia pasywna … nie ma i nigdy nie będzie..
to jest standard: zbiór wymagań jakie musi spełnić budynek.. a czy będzie budowany w technologi szkieletowej, murowanej, blaszanej, słomianej .. ma spełnić standard.

Jeszcze nikt nie zdobył korony 10 W/m2 .. a widząc projekt i budynek z takim przeszkleniami, jest bez szans.. z oknem Uw 0,8 czy nawet Uw 0,5Moze ktos mial kontakt z ta firma, moze sie wypowiedziec ?
Chcialbym tez by bylo to wykonane prawidlowo.
Czy prawda jest ze wiekszosc mostkow, nieszczelnosci wylapuje sie od srodka? czy przeprowadzenie badania w dzien, zakladajac ze bedzie pochmurno jest poprawne?
Resztę idzie ogarnąć, izolację, strop, dach, nawet szczelność – okna są nie ogarnialne..
20m2 tylko od południa w tym doku z avatarka.. mając 0,8 okna ..to jest 16 W/K…
brakuje jeszcze paru.. aby w 270 m2 i mieć 10 W/m2 obciążenia ..muszę zejść
do poziomu 67,5 W/K.. 16 W/K na okna ~15 W/K na wentylację.. i 37 W/K na przenikanie..
mam 478m2 ścian na potrzeby tego posta zliczone… może być gorsze niż..
37 / 478,5m2 = U 0,077 .. minimum .. brak drzwi i reszty okien..
Bez okien w naszym klimacie- można zapomnieć o uzyskaniu 10 W/m2.. obciążenia ..

wynik

jak ktoś nie chce wchodzić w koszty to było by, ale wtedy nawet odpuścił bym pomiar ciśnienia, a jedynie szukanie nieszczelności przy nad i podciśnieniu z anemometrem w ręku i może jakimś generatorkiem dymu lub coś w tym rodzaju.
Jak inwestor pilnował budowy, albo robił sam to wyniki są najczęściej na przyzowitym poziomie, wyżej poruszałem i inni, gdzie są najczęstsze kłopoty.

Jeśli chcemy poprawiać jakieś błędy, to badanie robi się na dosyć wczesnym etapie budowy (trochę to zależy od konstrukcji budynku).
Centrala wentylacyjna może jeszcze nie być zainstalowana.U mnie jak “smoki” palili elektrycy i ekipa od elewacji. Było tak szaro ze dziwie się ze to się wogole wywietrzylo.
Tylko gorzej jakby tymi papierosami  udrażnianie przykanalików machali kolo membrany czy tasm okien. Gdybym zobaczyl papierosy w tych miejscach (na co zwracałem im uwagę) to bym chyba podziekowal wykonawcy.

Mi by było trochę szkoda zasyfiać kanały i centralę pyłem, który jest w czasie budowy.

Czy można samemu – jak najbardziej tak.
Aby wyznaczyć n50, trzeba złapać min. 3 punkty z wartościami ciśnienie-przepływ, najlepiej w nadciśnieniu i podciśnieniu. Reszta to matematyka.
Oczywiście należy też zapisać i uwzględnić temperatury IN/OUT oraz ciśnienie atmosferyczne, bo ich używamy do korekcji gęstości powietrza (zmniejszamy błąd). Wszelkie wzory znajdziemy w normie ISO9972

Dopóki przepisy się nie zmienią, to nadal najczęściej inwestor musi pilnować, aby było szczelnie i pozytywnie termicznie.

Choć widziałem ekipy, które mają swoje wynalazki (drzwi z małym wentylatorem) i weryfikują swoja pracę dymem z papierosów (każde pomieszczenie oddzielnie).
Przy takim badaniu nie jest ważny wskaźnik n50, tylko sama świadomość problemu.

Jest też taki plus przy użyciu centrali wentylacyjnej, że sprawdzisz wszystkie drzwi, bo w typowym teście, jedne drzwi pozostają niesprawdzone (ale wybiera się z reguły najlepsze pod tym kątem). Ja po teście poprawiałem drzwi balkonowe.

Test jest coraz powszechniejszy to i ceny spadną, więc ja bym raczej polecał fachowca

test

W telegraficznym skrócie test wyglądał tak, że pan zapuścił wiatraki i swoje komputery i po 5 minutach (czyli jak rozumiem niepełnym teście) stwierdził że możemy spodziewać się wyniku poniżej 0,6. Zastanawiam się czy nie inspekcja kanałów wentylacyjnych można by wykonać testu szczelności metodą domową tanim kosztem.
Nie chcę “odbierać chleba” osobom profesionalnie zajmującym się tymi testami, ale amatorsko dla oszacowania szczelności wydaje się to możliwe.
Jeśli ktoś ma dość wydajną wentylację mechaniczną, można ją wykorzystać do wytworzenia podciśnienia/nadciśnienia 50Pa jak przy prawidłowym teście.
Wiadomo, że bardzo dziurawy budynek potrzebowałby mocnego wentylatora, ale dla szczelniejszych domów powinny wystarczyć wentylatory z wentylacji mechanicznej. Można też przełączyć oba wentylatory na ssanie lub tłoczenie co podwoi możliwość wytworzenia różnicy ciśnień.
Nie mając profesionalnych przyrządów do pomiaru różnicy ciśnień można zrobić prostą U-rurkę. Trochę kłopotliwy będzie odczyt ciśnienia , bo 50 Pa to zaledwie 5mm słupa wody, ale z grubsza powinno wystarczyć. Można ewentualnie dla zwiększenia dokładności odczytu kombinować z pochylona u rurką, bądź inne metody, przekładnie itp- wszystko opisane w necie.
Pozostaje jeszcze pomiar przepływu w kanale wentylacji, można coś wykonać na własną rękę (trochę zabawy z wykonaniem, kalibracją), albo ostatecznie wypożyczyć anemometr.

U nas tez zdjęcia termowizyjne były, zasadniczo nie pokazaly nic więcej poza niewielkimi możliwym doszczelnieniem okien tarasowych na dole (styk z poszerzeniem). Pan od kamer wspominal o zastosowaniu na zewnątrz usczelniacza dekarskiego bezbarwnego? Wiecie czy to ewentualnie reaguje z taśmami okiennymi?

Wspominaliscie o techninczych aspektach wykonania pomiarów. U nas wygrzewamy wylewki, a więc w budynku jest aż za ciepło. W momencie pomiaru w środku budynku było około 24oC. Podobno to dobrze (upraszczam) – tym lepiej wychodzą wszystkie niuanse na kamerze.

Potem zaczęła się długo trwająca detekcja. Zwłaszcza analiza okien, kontaktów (gniazd), drzwi, kilku zimnych nie ocieplonych jeszcze drewnem ścian, aż wreszcie poddasza – czyli puszek oświetleniowych w GK sufitu (gdzie prace cały czas trwają). Jest długa lista “mini” przecieków do załatania. W czasie inspekcji zamknęliśmy kilka dziur głównie w ścianach – szpachlą.
Po czym został zapuszczony pełen test i pokazał 0,49
Ponieważ mamy 2 pary drzwi zewnętrznych, wiatrak został osadzony w drzwiach garażowych. Mogliśmy ocenić drzwi zewnętrzne wejściowe, który wypadły zaskakująco dobrze.

wybudowane

Jeżli wykonawca proponuje jakieś rozwiązanie zamienne to napenwno nie dla dobra inwestora. Przyczyny takiego działania są dwie prozaiczne. Bardzo mu się śpieszy bo ma nagraną inną robotę
a druga to po prostu chce mieć mniej roboty.
Czy ktoś widział wykonawcę, który wybrał bardziej pracochłonny lub trudny wariant roboty po to aby inwestor był zadowolony i miał poczucie, że robota jest solidnie zrobiona. Powiem tak niby na razie jest OK, ale gdybym mógł to rozpocząłbym miesiąc wcześniej, tj. w połowie sierpnia – dom 200 mkw. z uzytkowym poddaszem plus garaż 40 mkw. (porotherm, dachówka cementowa). I tak dopisała pogoda, ale przy mniej korzystnej aurze byłyby kłopoty. I radziłbym jak najszybciej zamówić więźbę. Poza tym warto pilnować kosztów “niby nie związanych z budową” – przede wszystkim transport i inne drobiazgi, które, o ile sie wcześniej przewidzi można zorganizować inaczej, np. nagle okazało się, że trzeba coś zespawać, ekipa nie ma sprzętu, więc na gwałt szukamy fachowca – i wiadomo cena, dojazd to tamto, a gdyby zaplanować wcześniej, majter przywozi sprzęt i robi to za darmo. No ale zaplanować wszytkiego się chyba nie da. 1. Spróbowała bym znaleźć projekt o mniejszym metrażu korytarzy i holi. Niby mi nie przeszkadzają (dom jest bardzo przestronny), a jednak kosztowały, a jest tego sporo (co najmniej 24m2). Wiedząc jednak ile projektów przekopałam w czasie wybierania, myślę, że aby mieć wszystko czego chciałam, musiała bym w tym celu robić projekt indywidualny. (już mi szkoda ewentualnego architekta – mój hydraulik twierdzi, że mam czarne podniebenie…)
2. Nie zmieniałabym technologii stawiania ścian wewn. W projekcie były stelażowe (10cm), my zrobiliśmy 8cm suporeks + płyta GK – wyszło razem -14cm! I to spowodowało konieczność kombinowania, żeby się wszystko zmieściło.
3. Skuteczniej wierciłabym dziurę w brzuchu męża na temat podłogówki, tak, żeby uwzględniono jej grubość już w czasie budowy. Nie klimatyzacja miałabym teraz o 10cm niższych pomieszczeń niż w projekcie i “przykrótkich” drzwi wejściowych.
4. Zrezygnowała bym z murku na tarasie i zostawiła bym tylko słupki, żeby przez drzwi tarasowe mieć widok bez przeszkód na przyszły ogród.
5. Chyba jednak zrezygnowała bym z płyt GK jako tynku na rzecz natryskiwanego gipsu. Ilość nerwów jaką mi karton-gipsy napsuły w czasie wykańczania jest nie do opisania!
6. Myślę, że zrezygnowała bym z super mądrego pieca, od którego nie można wyegzekwować swojej woli, na rzecz czegoś tańszego i bardziej przyjaznego aczkolwiek o przyzwoitej jakości. W tym miejscu mogę byc   www stronnicza, bo przy używaniu pieca liczy się również jakośc wykonania w sensie niezawotności i długiego żywota, w czym mój piec mam nadzieję mile mnie jeszcze zaskoczy…
Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo poczucia humoru w czasie budowy domu. My Polacy budujemy nasz dom jakby miał to być ostatni czyn w naszym życiu – każdy błąd przeżywamy bardzo poważnie. Chyba pora dać sobie trochę na luz…

A dlaczego to postawienie krzyżyka poza pierwszą trójkę jest marnowaniem głosów?
Postawienie krzyżyka przy dowolnym nazwisku jest głosowaniem na listę partyjną. Im więcej na listach jednej partii krzyżyków, tym więcej kandydatów może przejść do parlamentu z tej partii. Miejsce postawienia krzyżyka nie ma znaczenia dla ilości mandatów dla partii. Znaczenie ma ilość tych krzyżyków. A miejsce postawienia krzyżyka na liście ma znaczenie tylko i wyłącznie dla określonego kandydata na liście, bowiem parlamentarzystami zostają wybrani ci, których partia zdobyła odpowiednią ilość głosów, a w tym ci, którzy na liście zdobyli w kolejności tych głosów najwięcej. Tymi “Ci”, to może być jeden, dwoje, itd. Wszystko zależy od tego ile mandatów w okręgu jest do obsadzenia i ile na partyjnej liście zostało oddanych głosów. W drugiej debacie premier Kopacz wystąpiła w purpurowej kiecce (o kroju nie wspomnę), niemal jak rzymski wódz na via sacra podczas triumfalnego wjazdu na Kapitol. Brakowało tylko rydwanu i szeptu i jej sługi: “Jesteś tylko prostą kobietą”, oraz jeńca w postaci np. J Kaczyńskiego, rytualnie zabitego po triumfie w więzieniu Mamertyńskim. Całość może i nieźle lista tanich chwilówek pomyślana, ale później roztrwoniona przez panią Premier pseudohistorycznymi uwagami o ciemnocie Średniowiecza. W sumie przekaz wyborczy był niespójny i w niedzielę okaże się, że legiony właśnie zbuntowały się … a miejski plebs nie chce już chleba i igrzysk tylko głowy starej władzy. Profesor Szahaj w swojej ostatniej książce “Kapitalizm drobnym drukiem” określił dzisiejszą formą kapitalizmu neoliberalnego jako system zorganizowanego oszustwa. Nieuki lub propaganda dla zmylenia, tę zdegenerowaną formą dalej określa liberalizmem, co wielu wprowadza w błąd. Między innymi Platforma miała być partią liberalną, a w rzeczywistości była partią cwaniaków neoliberalnych. I zgniła.

liberalny

Nie będzie. Spośród dziennikarzy prawicowych akurat Warzecha należy do najbardziej liberalnych, ale on jest tylko komentatorem. Z pewnością PiS nie zrobi w Polsce Kuby, do czego by zmierzały pomysły Zandberga (Szwecję to można zrobi w Skandynawii), będzie natomiast wspomagał klasę średnią, na której opiera się demokracja, dbając, by i najubożsi mieli szansę. Bogaci i tak pozostaną bogatymi, może trochę mniej bezczelnymi niż obecnie. A który to Król jest lewicowy? Czy chodzi ci, jak podejrzewam, o Marcina Króla, który sam siebie określa się jako liberała i konserwatystę? Ale pewne wiesz lepiej.
Lewica jest od kwestionowania, eksperymentowania, destrukcji, wydawania nie swoich pieniędzy. Lewica nie jest od zarabiania pieniędzy, to zwykle robi prawica. Jest z lekka infantylna, jak ów trzydziestolatek poruszający się po chodniku na hulajnodze, którego spotkałem godzinę temu. Lewica generuje cykliczne kryzysy w kapitalizmie, przynajmniej według teorii, którą uważam za niegłupią. Lewica podświadomie dziedziczy religijne archetypy naszej cywilizacji, zdeformowane lecz wyraźne, ze swą apodyktycznością, dogmatami “pismem świętym” (“Kapitał”), obietnicą raju już na ziemi. Dlatego lewica zwykle niechętna jest religiom lub je zwalcza, jakby obawiając się konkurencji. No i żąda rozdziału religii od państwa, bo sama jest oparta na czynniku religijnym. Zacznijmy może od końca. Dwukrotną minister Joannę Kluzik-Rostowską przy wszystkich jej zasługach niestety nie można z czystym sumieniem uznać za obliczalnego człowieka. Jaki bowiem obliczalny człowiek skalałby sobie życiorys przynależnością do PiS, choćby nawet chwilową? Sześć lat, ładna mi chwila! Przykro mi pani Joanno, ale ręka Gospodarza blogu przy pani nazwisku iksa w niedzielę na pewno nie postawi.
Jednokrotny jak dotychczas minister Andrzej Halicki należał do Platformy od zarania jej dziejów i pod tym względem jego obliczalność jest niepodważalna. W dodatku jako rzecznik prasowy Platformy, przez cały rok aktywnie głosił jej chwałę, co jeszcze wzmacnia wrażenie obliczalności Halickiego jako kandydata na iksa postawionego ręką . Na tym monolicie obliczalności pojawiła się jednak poważna rysa w postaci następujących słów, które niebacznie wymknęły się ministrowi w czasach, gdy był jedynie rzecznikiem: „Premier Tusk jest Mojżeszem, który przeprowadza nasz lud przez Morze Czerwone ku tej ‘zielonej wyspie’.” Słowa te zbyt wyraźnie trąciły bałwochwalstwem i skłonnością do kreowania kultu jednostki, by Gospodarz blogu nie odwrócił się od nich ze wstrętem. Sorki panie ministrze, ale na iksa u Gospodarza blogu może pan sobie pogwizdać.