Monthly Archives: October 2015

A dlaczego to postawienie krzyżyka poza pierwszą trójkę jest marnowaniem głosów?
Postawienie krzyżyka przy dowolnym nazwisku jest głosowaniem na listę partyjną. Im więcej na listach jednej partii krzyżyków, tym więcej kandydatów może przejść do parlamentu z tej partii. Miejsce postawienia krzyżyka nie ma znaczenia dla ilości mandatów dla partii. Znaczenie ma ilość tych krzyżyków. A miejsce postawienia krzyżyka na liście ma znaczenie tylko i wyłącznie dla określonego kandydata na liście, bowiem parlamentarzystami zostają wybrani ci, których partia zdobyła odpowiednią ilość głosów, a w tym ci, którzy na liście zdobyli w kolejności tych głosów najwięcej. Tymi “Ci”, to może być jeden, dwoje, itd. Wszystko zależy od tego ile mandatów w okręgu jest do obsadzenia i ile na partyjnej liście zostało oddanych głosów. W drugiej debacie premier Kopacz wystąpiła w purpurowej kiecce (o kroju nie wspomnę), niemal jak rzymski wódz na via sacra podczas triumfalnego wjazdu na Kapitol. Brakowało tylko rydwanu i szeptu i jej sługi: “Jesteś tylko prostą kobietą”, oraz jeńca w postaci np. J Kaczyńskiego, rytualnie zabitego po triumfie w więzieniu Mamertyńskim. Całość może i nieźle lista tanich chwilówek pomyślana, ale później roztrwoniona przez panią Premier pseudohistorycznymi uwagami o ciemnocie Średniowiecza. W sumie przekaz wyborczy był niespójny i w niedzielę okaże się, że legiony właśnie zbuntowały się … a miejski plebs nie chce już chleba i igrzysk tylko głowy starej władzy. Profesor Szahaj w swojej ostatniej książce “Kapitalizm drobnym drukiem” określił dzisiejszą formą kapitalizmu neoliberalnego jako system zorganizowanego oszustwa. Nieuki lub propaganda dla zmylenia, tę zdegenerowaną formą dalej określa liberalizmem, co wielu wprowadza w błąd. Między innymi Platforma miała być partią liberalną, a w rzeczywistości była partią cwaniaków neoliberalnych. I zgniła.

liberalny

Nie będzie. Spośród dziennikarzy prawicowych akurat Warzecha należy do najbardziej liberalnych, ale on jest tylko komentatorem. Z pewnością PiS nie zrobi w Polsce Kuby, do czego by zmierzały pomysły Zandberga (Szwecję to można zrobi w Skandynawii), będzie natomiast wspomagał klasę średnią, na której opiera się demokracja, dbając, by i najubożsi mieli szansę. Bogaci i tak pozostaną bogatymi, może trochę mniej bezczelnymi niż obecnie. A który to Król jest lewicowy? Czy chodzi ci, jak podejrzewam, o Marcina Króla, który sam siebie określa się jako liberała i konserwatystę? Ale pewne wiesz lepiej.
Lewica jest od kwestionowania, eksperymentowania, destrukcji, wydawania nie swoich pieniędzy. Lewica nie jest od zarabiania pieniędzy, to zwykle robi prawica. Jest z lekka infantylna, jak ów trzydziestolatek poruszający się po chodniku na hulajnodze, którego spotkałem godzinę temu. Lewica generuje cykliczne kryzysy w kapitalizmie, przynajmniej według teorii, którą uważam za niegłupią. Lewica podświadomie dziedziczy religijne archetypy naszej cywilizacji, zdeformowane lecz wyraźne, ze swą apodyktycznością, dogmatami “pismem świętym” (“Kapitał”), obietnicą raju już na ziemi. Dlatego lewica zwykle niechętna jest religiom lub je zwalcza, jakby obawiając się konkurencji. No i żąda rozdziału religii od państwa, bo sama jest oparta na czynniku religijnym. Zacznijmy może od końca. Dwukrotną minister Joannę Kluzik-Rostowską przy wszystkich jej zasługach niestety nie można z czystym sumieniem uznać za obliczalnego człowieka. Jaki bowiem obliczalny człowiek skalałby sobie życiorys przynależnością do PiS, choćby nawet chwilową? Sześć lat, ładna mi chwila! Przykro mi pani Joanno, ale ręka Gospodarza blogu przy pani nazwisku iksa w niedzielę na pewno nie postawi.
Jednokrotny jak dotychczas minister Andrzej Halicki należał do Platformy od zarania jej dziejów i pod tym względem jego obliczalność jest niepodważalna. W dodatku jako rzecznik prasowy Platformy, przez cały rok aktywnie głosił jej chwałę, co jeszcze wzmacnia wrażenie obliczalności Halickiego jako kandydata na iksa postawionego ręką . Na tym monolicie obliczalności pojawiła się jednak poważna rysa w postaci następujących słów, które niebacznie wymknęły się ministrowi w czasach, gdy był jedynie rzecznikiem: „Premier Tusk jest Mojżeszem, który przeprowadza nasz lud przez Morze Czerwone ku tej ‘zielonej wyspie’.” Słowa te zbyt wyraźnie trąciły bałwochwalstwem i skłonnością do kreowania kultu jednostki, by Gospodarz blogu nie odwrócił się od nich ze wstrętem. Sorki panie ministrze, ale na iksa u Gospodarza blogu może pan sobie pogwizdać.