Monthly Archives: August 2013

demokracja

W Polsce nastąpiło powolne pęknięcie „wyglądające na głębokie”.
Nastapiło ono jako zjawisko rozproszone na sale szkolne i akademickie. Młoda Polka – i młody Polak – dostający do ręki świadectwo dojrzałości uważa, że Karol Wojtyła jest uosobieniem jednego z członów Trójcy Świetej, a Ewa Stankiewicz jest większą reżyserką niż Marcel Carné.
Gdy Maryla Rodowicz spiewem oznajmiała, ze wariatka jeszcze tańczy, to lud pracujący miast i wsi nie mógł się dowiedzieć, że duża część polskiego społeczeństwa uważa iż maszyną Totolotka kręcą z korzyścią dla siebie Żydzi.  Zmieniło się tylko tyle, ze dziś dołączono zaprzańców na żoldzie niemieckim lub rosyjskim.
Mamy demokrację. To co „wygląda” wysyłało do naszych oczu światło od naszych narodzin. Tyle, że przed 1989-m rokiem po ulicach i cmentarzach chodzili służbiści dbający o upowszechnienie przekonania, które z rządów są do luftu.

Nie wiem, dlaczego prawacka gawiedź miałaby oddawać mu hołd na Powązkach z okazji kolejnej rocznicy PW, wygwizdując jednocześnie powstańca, który najzupełniej słusznie motłoch nazwał motłochem (bo bezrozumną masą, która nie rozumie, że tak nie godzi się zachowywać na cmentarzu i że to nie wiec, gdzie się demonstruje swoje poglądy, jakie by one nie były).
Chyba, że Bartoszewski w odróżnieniu od „łączniczki” Jadwigi Kaczyńskiej , której nie było w Warszawie w sierpniu 1944, jest nieprawdziwym byłym powstańcem.
Zgodnie z tą logiką – być może – nie jest i nie był także prawdziwym patriotą, a np. w bierutowskim więzieniu odpękał kilka lat za sprzyjanie … komunie.
Porównywanie zasług obu panów (także w III RP) oraz ich martyrologii za PRL-u jest zwyczajnie nistosowne.
Wysstarczy zajrzeć do ich życiorysów.
Jeśli ktoś uważa, że buczenie i wyzwiska (absurdalne) pod adresen Bartoszewskiego na Powązkach, a oklaski dla Macierewicza skwitowane przez niego uśmiechami primadonny są OK, to chyba kwestia smaku (że polecę Herbertem) tego kogoś jest mocno zaburzona.
Kto sieje wiatr? Kto urządza marsze z pochodniami lub bez, wiece antyrządowe, pielgrzymki patriotycznych kiboli i moherów, kto zawłaszcza kolejne rocznice i święta narodowe, a także język, w którym np. media polskojęzyczne są obelgą, a takimi pijęciami, jak Bóg, honor, ojczyzna wycierają sobie gęby czciciele prezesa i ojca dyrektora?
Paradoksalnie, właśnie ci, co sieją wiatr, nie zbierają burzy. Jeszcze.

Advertisements